♥~♥~♥
Jak to się potoczyło dalej? Bardzo szybko, dynamicznie i namiętnie. Po miesiącu byli już jak papużki nierozłączki. Zamieszkali razem, podzielili się obowiązkami i wiedzieli o sobie wszystko. Wszyscy im zazdrościli, ona zazdrościła mu, a on jej, że tak się kochają. Tak przeżyli najpiękniejsze trzy lata swojego młodzieńczego życia. Ona pracowała jako psycholog w jednej z poradni a on był prawnikiem. Uzupełniali się jak puzzle w układance i nie brakowało im niczego. Jego rodzice bardzo ją polubili, każdej niedzieli ich odwiedzali w uroczym, małym miasteczku nieopodal Warszawy, w której pracowali. Uwielbiali spacerować po łąkach o wschodach i zachodach słońca latem, a zimą rozpalać w kominku i przytulać się jedną ręką, a drugą popijać ciepłą herbatkę, taką jak robi tylko jego mama. Jego rodzice stali w progu drzwi i ściskali mocniej ręce, jak tylko widzieli ich tak szczęśliwych. Oni też ich kochali i mówili, że ich małżeństwo też będzie trwało 37 lat.
( ale... to już koniec, widzisz napisy końcowe?
kurtyny zasłonięte. )
Rok temu...
Romanse zdarzają się najlepszym. Piotrek był najlepszy (dlaczego miałby więc uniknąć romansu?)
Piękna i zmysłowa pani adwokat (imienia nie pamiętam).
Młodsza, ładniejsza, ciekawsza, mająca więcej do zaoferowania, tak ją sobie wyobrażałam, bo nie było mi dane jej poznać, może to nawet i lepiej, bo obudziłabym w sobie bestię z armią ciężką i nie ręczyłabym za jej zdrowie. Sposób w jaki Piotrek mi to powiedział był wręcz cudowny (ironia włączona.)
Napisał mi w SMS’ie „Cześć, nie piszę kochanie bo nie chcę. Nie wrócę dzisiaj do domu, jutro też nie. Możesz spakować moje torby? Zdradzałem Cię. Od 79 dni, 13 godzin i 7 minut. Nie bądź zła.“ Znów ta trzynastka.. Jak mam się nie gniewać?! Trzy lata, siedem miesięcy, sto dwanaście dni, czternaście godzin i czterdzieści trzy minuty z Tobą. Najbliższa wieczność bez Ciebie i mam się nie gniewać? Och, ironio. Odszedł. Tak po prostu. Dał mi buziaka w policzek i powiedział, że znajdę lepszego. Takich słów od byłego już chłopaka? Arogant, cham i idiota, ciota, gej, frajer, a mieliśmy być na wieki..
Wrócił do mnie po dwóch miesiącach, ale nie mogłam mu już zaufać. Napisał do mnie list z zapytaniem, co mi się stało przez te dwa miesiące. Nawet nie odpisałam, nie chciałam mu dawać nadziei i powodów, żeby myślał że nadal mi zależy. Ja też wbrew pozorom umiem coś skończyć.
moje uczucie do niego też zakończyłam (kogo Ty oszukujesz.).
Codziennie w skrzynce znajdowałam nowe listy od Niego.
Miesiąc temu znalazłam ten:
„Tak, to był mój błąd. I wcale nie mówię o tym, że Cię zdradziłem, bo tego akurat nie żałuję. Przy Gośce poczułem miłość, tą prawdziwą, najsłodszą i najpiękniejszą. Nie czuję zobowiązania Cię przepraszać, nie mam za co. Szczerze? To czy się gniewasz też mam gdzieś. Chciałem wrócić, ale jeśli tak bardzo pokazujesz, jak bardzo mnie nie kochałaś, to nie będę marnował długopisów i kartek. Wolę na nich pisać listy miłosne, ale.. żaden z nich nie będzie do Ciebie. Usuń mój numer, wyczyść swój umysł, zrób sobie reset, oczyszczanie czy co tam wolisz. Mnie już nie będzie. Zapomnij o tym. To była pomyłka. Ty byłaś moją największą pomyłką. Kocham Cię, ale nie już nie chcę być Twoim życiem, już nie.
...już dawno nie Twój Piotrek.“
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz