środa, 31 października 2012

Bóg na pewno wie co robi, 
przecież znalazł mi Ciebie.





Takim miłym akcentem mówię, że się zmieniłam. Moje scenariusze, że do siedemnastych urodzin będzie dobrze- spełnił się. Zmiana priorytetów? Jest. Jest cudownie. Chcę analoga do wyrażenia moich analogowych myśli. 


W mega mroźną i śnieżną sobotę wybrałam się na zdjęcia z śliczna istotą o imieniu Diana i tutaj macie efekty :)

















sobota, 20 października 2012

zmiany, zmiany, zmiany.

kiedy o nikim nie myślę-
myślę o nim. 


No coś w tym jest.
Nie będzie mnie teraz za często, gdyż mam na głowie kupę nauki, zaległe zdjęcia, mega wenę i ogółem brakuje mi czasu. Do tego dochodzi kulejące wciąż serduszko, któremu (o dziwo) pomaga sumienie i prawda. Nic tak nie boli, gdy widzisz swoją sytuację, z którą starasz się wygrać ostateczną wojnę, choć i tak przegrasz na ulicy. I to tak twarzą w twarz- u swojego przyjaciela. Który mówił, zachęcał, albo wręcz zniechęcał. W zależności. I teraz widzisz swoje błędy i nic nie możesz zrobić. Nie zmusisz nikogo do miłości, przecież to oczywiste.

Mam nowy dom, będę mieć swój wymarzony miętowy pokój z dużą szafą, obrazami z Monroe, myślą na ścianie. Wiem, że jednego tam nie będzie i najważniejszego.
Ciebie. 

środa, 17 października 2012

Fotografia nie jest związana z patrzeniem, lecz z czuciem. Jeżeli nie czujesz nic w tym, na co patrzysz, nigdy nie uda ci się sprawić, aby ludzie patrząc na twoje zdjęcia, cokolwiek odczuwali. 


Bo ktoś mnie prosił o notkę o fotografii. Choć nie uważam się za Boga i Vogue też nie (haha!) uwielbiam to robić. Z powyższym opisem zgadzam się stuprocentowo, choć mam wrażenie, że czuję zbyt bardzo i nie umiem tego przekazać, ale każdy projekt mnie zmienia. Patrzysz w lustro i widzisz innego siebie- to jest naprawdę genialne. Jasne- denerwują mnie ludzie, którzy cykają bo lubią, bez większego przygotowania, zamysłu, tak po prostu. Dzielę fotografię na pracę z modelkami, lub osobami, które mają w tym jakieś doświadczenie i takie, które uważam za ładne, a widzę, że nie wierzą w słowa. Bo fotografia też ma taka być. Ma pokazywać prawdę, poprawiać samoocenę. Uwielbiam widzieć, jak w jakiś sposób zmieniam ich życie. I chyba to mnie dalej w to pcha. :)

Macie moich kilka faworytów jeśli chodzi o zdjęcia:





















niedziela, 14 października 2012

Moda- co to takiego.

"Moda przemija- styl pozostaje"


Dzisiaj notka o czymś bardziej przyjemnym i o tym, co my kobiety lubimy najbardziej czyli styl i moda. To chyba naturalne, że każda z nas lubi dobrze wyglądać. Ubrania to nie tylko "lans" XXI wieku, ale także pokazanie swojej osobowości. W ubraniach powinniśmy się czuć wygodnie, ubierać się tak, jak nam się podoba, a nie mamie, cioci, czy babci, również nie tak, jak nakazują najnowsze magazyny z modą, bo "to jest modne". Ja osobiście powiem szczerze, że kocham się w second-hand'ach i nie wyobrażam sobie mojego bytu kilka lat wcześniej, gdzie te miejsca właśnie były powodem sprzeczek z mamą i jedyne miejsce do zakupów to była galeria handlowa i drogie sklepy. Mój przełom to pierwsza liceum, gdy zauważyłam, że każdy ma swój styl i nie warto go kryć za cenami i metkami. Od tego czasu zmieniłam się bardzo i mogę powiedzieć, że właśnie z tą osobą wolę się przyjaźnić. 

Jako poszukiwaczka diamentów na lumpach nie mogę mieć pustej szafy- wręcz przeciwnie, cierpi ona na bardzo powszechną chorobę, jaką jest niemamgdzietegopowiesić i niemogęzamknąćdrzwiczek, dlatego najważniejszym meblem w moim nowym pokoju będzie duża szafa. Nie mogłam się zdecydować które elementy mojej szafy mam tu zamieścić, więc wybrałam to, co było akurat na wieszakach.


 A Wy jaki macie stosunek do mody?   







czwartek, 11 października 2012

trzydzieści centymentów



A trzeba mnie złożyć od nowa, 

część po części jak klocki. 



Nigdy nie sądziłam że dojdę do tego punktu. Mogłabym go nazwać punktem krytycznym, kulminacyjnym, bądź bezsilności. W sumie wystarczyło by napisać Twoje imię, które jest już trochę jak mój osobisty cierń. Chciałabym, żeby ktoś mnie potłukł do końca, upuścił jak ulubioną szklankę, spalił jak wspólne zdjęcia, oślepił widokiem prawdziwej miłości. Bo ja wiem, że nigdy już nie uda mi się jej spotkać, więc uśmiecham się do niej na ulicy, żeby nie opluć jej przypadkiem w twarz. Przecież do miłości trzeba mieć szacunek. Wszystkie czarne scenariusze się spełniły i nie o czarno-białe zdjęcia mi tu chodzi. Chodzi mi o coś bardziej realnego, życiowego i przyziemnego, niestety. Jestem genialnym reżyserem moi Drodzy, cudownym. Nie, żadnej ironii tu nie kryję. Wiem, że zły humor jest zakaźny- przepraszam!- ale chyba wraz z  drobnoustrojami złapałam małe smuteczki. A może to ta jesień? Romantyzm na polskim, ciepłe herbatki, łzy na kartkach, zakorektowane serduszka od Ciebie i miś z największym kłamstwem- również spada za każdym razem, gdy otworzę drzwi do mojego zimnego pokoju, choć ściany ma raczej wesołe- to wszystko przypomina mi o Tobie. Gratuluję, zniszczyłeś mnie. Z retrospekcji  wynika, że rok temu uśmiechaliśmy się do siebie skrycie. Teraz Ty z nią, ja  z przyjaciółkami i ta wojna, żeby na siebie nie spojrzeć, żeby koło siebie nie przejść, żeby nie bolało. Nawet towarzystwo się podzieliło. 

niedziela, 7 października 2012





...więc nie pisz i nie dzwoń, już nie rośnie tętno,
 wszystko mi jedno..

To już mój chyba 5821482 blog, założony nie tylko z desperacji, a ze zdenerwowania, że mam ich 4 i na żadnym nie pisze, więc będę miała jeden od wszystkiego. Nie wiem, czy to dobrze, czy źle, ale jako perfekcjonistka muszę mieć wszystko w jednym miejscu. Jeszcze nastąpią tu duże zmiany co do wyglądu, ale muszę znaleźć resztki sił i chwilę czasu. Więc tak, wiele osób prosiło mnie o notkę, dlaczego właściwie smutek bije z moich zdjęć, jest jakby trochę miej radości, uśmiechu.. Daję więc milionowy powód moim przyjaciółkom do opieprzu (no dziękuję Wam!).  Jestem na bardzo dziwnym etapie w moim życiu. Jestem prawie szczęśliwa. Otrząsnęłam się po resztach bezsensownej miłości, która niebawem osiągnie swoją rocznicę, niebawem nadejdzie ten dzień, gdy usunę nasze zdjęcia, gdy patrząc na rozbite szkło na chodniku nie będę mówiła w myślach- przepraszam serduszko że tak wyglądasz. Przestanę słuchać smutnych piosenek. Przestanę widzieć szczęśliwą wersję Ciebie beze mnie. Właściwie już przestałam. Potrzebuję tylko jakiegoś walnięcia betonowym blokiem. 
Challenge accepted.



słucham sobie tego: 
http://www.youtube.com/watch?v=yVQ20P46Qwc