czwartek, 13 grudnia 2012
Mamy zimę, niebawem święta, czuć zimę, za oknami mamy śnieg, statusy na facebooku pokazują, że niektórzy znaleźli mimo tego mrozu i chłodu coś cieplejszego, alternatywę ciepłych herbatek i kocy, czyli miłość. Fajnie, słodko, cudnie. A my co? Znów udajemy, że nic nie ma, unikamy swoich wzroków. Gramy w piękną i obojętną grę. Ale wiem jedno, nie wrócimy do siebie już nigdy więcej, nie będziemy rozdrapywać starych ran.
Kochani, o czym chcielibyście poczytać? :*
wtorek, 11 grudnia 2012
grafika & fotoszop
you can use photoshop your ugly personality
Miałam tu zamieścić notkę dotyczącą sposobu przerabiania zdjęć, ale.. stwierdziłam, że nie umiem dwa razy przerobić tak samo jednego zdjęcia, żeby było idealne jak pierwsza wersja. Poza tym magia Photoshopa zniknęła by razem z moją receptą na kolory. Moja zabawa z Ps zaczynała się dość śmiesznie, bo klikałam wszystko po kolei, sprawdzając co do czego służy. Nie odkryję drugiej Ameryki, mówiąc że kolor selektywny, balans kolorów i mieszanie kanałów służą mi w tym celu najczęściej. Bawiąc się kryciem, nazwą warstwy i różnymi gradientami można uzyskać bardzo ciekawe wersje. Lecz pamiętajcie, nie przesadzajcie (chyba że lubicie :) ) i to ma być wasza wizja, obróbka to drugie 50 % sukcesu, więc jest o co walczyć i można coś tym przegrać :)
piątek, 7 grudnia 2012
"Mój narkotyk w Tobie."
...równo trzy lata temu zaczęła się znajomość,
której już nie ma, ale i tak wciąż trwa...
~*~
-Cześć! Nazywam się Piotrek Hojnacki. Studiujesz psychologię?-zapytał patrząc na moje ręce z książką i notatkami.
-Tak, jestem na trzecim roku. Nazywam się Ewelina. Czemu pytasz?-odparłam z zaskoczenia.
-A nic, tak sobie...
Po czym odszedł, tak po prostu sobie poszedł korytarzem przed siebie do budki z napojami, w którym razem z Marysią kupowałyśmy najlepszą kawę. Później mijałam go na korytarzu, uśmiechał się, ukazując swoje urocze dołeczki w policzkach, które tak bardzo mnie kręciły w facetach. Marysia często mi powtarzała, że na pewno coś do mnie czuje, bo przygląda mi się codziennie po parę razy dziennie, a te dołeczki...
Pewnego dnia po zajęciach, schodząc jak zwykle po kurtkę i resztę książek, zauważyłam na niej coś dziwnego, leżącą różę, a pod nią numer telefonu i zaproszenie do kina na film, który bardzo chciałam obejrzeć. „Ciekawe skąd wiedział...“ -przemknęło jej przez myśl. Zadzwoniłam do niego tego samego dnia, dziękując na zaproszenie i śliczną białą różę, które wielbiła nad życie. Powiedział tylko tyle:
„Nie dziękuj, przyjdź tylko w piątek. Piękne kobiety trzeba adorować, bo zapomną że są piękne, a Tobie tak łatwo nie odpuszczę!“ Od pierwszego pożegnania czuła, że coś się kręci. Jeszcze nie czuła go u siebie, ale ciągnęło ją do niego jak żelazo do magnesu. To przecież normalne.
„Głupia! Przecież Ty go prawie nie znasz. Wiesz tylko to, że ma śliczne dołeczki, własny styl i się Tobą interesuje. A no i jego imię też znasz. To niemożliwe.. Źle mi było samej? Zaczną się monologi, tęsknoty, czułości, zeschnięte róże w wazonie, wspólne wypady do kina. Tego chcesz?"
Oczywiście że chcesz.
czwartek, 6 grudnia 2012
"Mój narkotyk w Tobie."
Nie wierzyła. Ani w Boga, w siebie ani w optymizm jej chłopaka. Nigdy. Może dlatego, że właśnie on zostawił ją w pewien grudniowy dzień, tuż przed świętami, mówiąc że to był jego największy błąd w życiu i że ją kocha, ale nie umie dłużej się poniżać. Zniszczyła się. Tak po prostu, choć nikt nie rozumie dlaczego. Kiedy mówili jej, że to jego wina zamykała się w sobie wysyłając wszystkim e-maile że to ona zawiniła, że to ona jest zła. Zniszczyła tą miłość, wzięła pistolet i zabiła ją, udając zabójców, którzy zawsze tak bardzo ją pociągałi. Tak naprawdę nigdy jej nie przeszło, nawet dziś czuje jego zapach na swoich swetrach i jego wzrok, nawet gdy jest 13 metrów od niego. To nic, że liczy lata, dni, godziny od ich pożegnania i wyobraża sobie w myślach metrówkę, którą mierzy odległość. Zawsze wynosi 13. Pechowa 13...
~*~
zapowiedź!
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)

