piątek, 7 grudnia 2012

"Mój narkotyk w Tobie."


...równo trzy lata temu zaczęła się znajomość,
 której już nie ma, ale i tak wciąż trwa...
~*~

-Cześć! Nazywam się Piotrek Hojnacki. Studiujesz psychologię?-zapytał patrząc na moje ręce z książką i notatkami.

-Tak, jestem na trzecim roku. Nazywam się Ewelina. Czemu pytasz?-odparłam z zaskoczenia. 
-A nic, tak sobie...

Po czym odszedł, tak po prostu sobie poszedł korytarzem przed siebie do budki z napojami, w którym razem z Marysią kupowałyśmy najlepszą kawę.  Później mijałam go na korytarzu, uśmiechał się, ukazując swoje urocze dołeczki w policzkach, które tak bardzo mnie kręciły w facetach. Marysia często mi powtarzała, że na pewno coś do mnie czuje, bo przygląda mi się codziennie po parę razy dziennie, a te dołeczki... 

Pewnego dnia po zajęciach, schodząc jak zwykle po kurtkę i resztę książek, zauważyłam na niej coś dziwnego, leżącą różę, a pod nią numer telefonu i zaproszenie do kina na film, który bardzo chciałam obejrzeć. „Ciekawe skąd wiedział...“ -przemknęło jej przez myśl. Zadzwoniłam do niego tego samego dnia, dziękując na zaproszenie i śliczną białą różę, które wielbiła nad życie. Powiedział tylko tyle:
„Nie dziękuj, przyjdź tylko w piątek. Piękne kobiety trzeba adorować, bo zapomną że są piękne, a Tobie tak łatwo nie odpuszczę!“ Od pierwszego pożegnania czuła, że coś się kręci. Jeszcze nie czuła go u siebie, ale ciągnęło ją do niego jak żelazo do magnesu. To przecież normalne. 



„Głupia! Przecież Ty go prawie nie znasz. Wiesz tylko to, że ma śliczne dołeczki, własny styl i się Tobą interesuje. A no i jego imię też znasz. To niemożliwe.. Źle mi było samej? Zaczną się monologi, tęsknoty, czułości, zeschnięte róże w wazonie, wspólne wypady do kina. Tego chcesz?"

Oczywiście że chcesz.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz