środa, 27 lutego 2013



"It's like you're screaming and no one can hear , you almost feel ashamed that someone could be that important , that without him you feel like nothing, no one will ever understand how much it hurts , you feel hopeless but nothing can save you and when it's over and it's gone, you almost wish that you could have all that bad stuff back, so that you could have the good." 







...to tak, jakbyś krzyczał, ale nikt Cię nie słyszy. Czujesz się zawstydzony, że ktoś może być tak ważny, że bez niego jesteś nikim. Nikt nigdy nie zrozumie, jak bardzo to boli. Czujesz się tak beznadziejnie, ale nic nie może Cię ocalić. A kiedy jest już po wszystkim, niemal pragniesz, żeby te wszystkie złe rzeczy powróciły, bo razem z nimi przyjdą też dobre.

sobota, 23 lutego 2013







"Wszystko co wiem o łamaniu serc nauczyłam się od Ciebie."


Obiecałam, że napiszę pouczającą notkę na temat "jak zapomnieć" bo przecież jestem z tego znana i poniekąd znienawidzona, więc pisanie tego to jak retrospekcja mnie z poprzedniego roku. Wystarczy, że włączę sobie Twoje zdjęcie, zobaczę jak fajnie było, przeczytam moje notatki, których nie spaliłam, dotknę mokre miejsca od łez i zbiorę tu to wszystko, co tak bardzo bolało. Bo już raczej nie boli, zostały tylko blizny.  Nie powiem, że żałuję, bo.. choć nie mam nosa jak Pinokio- nie kłamię. Niczego nie żałuję. Mobilizujemy się mówiąc, że przecież na to nie zasługujemy i nie powinniśmy nosić własnych wyobrażeń jak krzyża na karku i choć wiemy, że tak nie możemy i tak wracamy do punktu wyjścia. Nie ma jednej recepty. Najważniejsze to zdać sobie sprawę, że on o Tobie nie myśli, to nie z Tobą porównuje chwili szczęścia i to nie Twoim imieniem podpisuje swój świat. Nie istniejesz dla niego, tak po prostu. To smutne, że coś się kończy, ale nie ma rzeczy wiecznych.  Naciągając fakty, można powiedzieć, że nikt nie lubi stabilizacji, przecież każdy z nas oczekuje jakiegoś końca- końca zimy, szkoły, studiów i tak dalej. Są rzeczy, które nigdy nie trwają wiecznie, choć są idealne- wszystko się kończy.  Możemy do tego wracać i rozdrapywać stare rany, ale najczęściej etapy są takie "-tak, też tęskniłem. -skoro nadal coś czujemy, to musi być to! -to chyba nie to..  -przepraszam." i boli jeszcze bardziej. Z czasem wszystko się kumuluje i coraz ciężej coś z tym zrobić. Będzie to trafne porównanie dla dziewczyn- to jak z tłuszczem. Łatwiej go zrzucić, jak jest go niewiele, a im więcej tym więcej czasu i samozaparcia potrzeba, a, nie oszukujmy się, nie bez powodu mówią, że kobiety to słaba płeć. Rzadko coś zmartwychwstaje, a każde desperackie "wróć do mnie" tylko rozdrapuje te rany. Ale pamiętaj! Nigdy nie pozbywaj się wspomnień, bo to jedyne co Ci zostaje i niszcząc je- niszczysz okres swojego życia, w którym byłaś szczęśliwa. Z przeszłością najlepiej się zaprzyjaźnić, czasem to niej wracać i uśmiechać się do niej jak najwięcej :) Możemy tylko wziąć się w garść i być dalej szczęśliwym. To trzeba po prostu przejść, mieć swoje miejsca, przy których bez chusteczek nie pójdziemy, mieć piosenki, przy których zawsze musimy mieć czekoladę bądź lody i filmy, które mogły pokazywać nas w przyszłości. W całym tym procesie najważniejsze jest wsparcie przyjaciół. Nie takich, które na Twoje "cholera, tęsknię za nim." odpowiedzą "A Ty znów o nim, przestań." Nie takich, które nie będą chciały o tym z Tobą rozmawiać, bo nie mogą pomyśleć, jak tak można. Najlepiej mieć te prawdziwe, które do Ciebie przyjdą w największą ulewę z chusteczkami i największym wyciskaczem łez, i zrobią wszystko, żebyś miała zakwasy na brzuchu mimo łez w oczach. Czasem warto wierzyć, że po każdym cierpieniu będzie lepiej. Nieważne, czy z nieba spadnie nam książę z bajki czy wiara w siebie. Zawsze jest lepiej. Cierpienie jest strasznie inspirujące. Piszemy coś, czego nigdy nie wyślemy, wyobrażamy sobie sytuacje, które nigdy się nie zdarzą i szukamy piosenek, które chciałybyśmy pokazać. Potem robimy coś, co nam wychodzi i to kochamy, żeby "zobaczył co traci" a zgadnijcie, kto na tym zyskuje. :) Czasem pomagają słowa od przyjaciela, przyjaciółki, lub tekst piosenki, który dociera do naszego serca i.. przestaje pompować kogoś do całego krwiobiegu. Moim przełomem były urodziny i fakt, że każdy z moich najbliższych życzy mi jak najlepiej i nie chcą patrzeć, jak cierpię. Historie lubią się za nas kończyć, a my nie możemy nic z tym zrobić, jak powiedzieć "było fajnie, szkoda że się skończyło, może kiedyś do nas wróci, fajnie by było poznać kogoś nowego, podzielić się swoimi doświadczeniami, zacząć robić coś, na co nigdy nie było czasu, coś sobie udowodnić, poprawić swoje wady, coś zmienić." Także, kochani, każdy smutek się kończy, uwierzcie :* 






i piosenka, która nie powinna mi się wkręcić, a jednak:


...it's alright, it's ok, so much better without you. ♥



// następna notka może z jakimiś opisami? ;> 

piątek, 22 lutego 2013

codzienność,






Rutyna. Wstajesz z łóżka, boisz się spojrzeć w lustro, przypominasz sobie, co myślałaś przed snem, śniadanie, kawa, wywalenie połowy szafy, zanim się ubiorę, łazienka, trzy wstrząśnienia włosami, przedziałek, tusz, dopiję zimną kawę, upewnię się, że Ty to tylko sen i idę na przystanek. 40 minut drugi, którą znasz na pamięć, półtorej roku patrzenia na te same krajobrazy, domy, codziennie te same twarze, po tym czasie ten sam przystanek, ta sama droga, szkoła, te same twarze, szukam Ciebie, widzę Cię i nic więcej, szukam nas- nie znajduję, 7 lekcji, autobus, spacerek pod górkę, dom, obiad, lekcje, zobaczę co u Ciebie, nic nie widzę, przypominam sobie, że przecież nic mnie nie rusza, uczę się dalej, muzyka, poćwiczę, komputer, kawa, jesteśmy online- i nic, świat nie pędzi dla nas, przecież jesteśmy dla siebie tak niedostępni, czekolada, smutna playlista, wreszcie punkt kulminacyjny, nie masz powodów do smutku, jest cudownie i uśmiechasz się do telefonu, w którym masz multum wspomnień. Czasem zadzwonisz, czasem odbiorę, pośmiejemy się z siebie, powyzywamy, powspominamy, powiemy dobranoc, do jutra, ale świat się nie zatrzyma, nic nas do siebie nie pchnie, nic nas nie połączy. Nic na nas nie oddziałuje. 


A tak na prawdę to targają mną skrajne emocje, mam jakieś spadki, czuję to pod skórą, ale nic mnie nie umie złamać. To taka moja bariera obronna, smutek mam wypisany na zewnętrznej ścianie serduszka, cokolwiek by się nie działo- jest zawsze ze mną. To jak druga, smutniejsza część mnie. Po pewnym czasie.. nie czuje się zupełnie nic. Mijam Cię bez słowa i nawet nie przemkniesz mi przez myśl, umiem sobie dać radę  bez tego wszystkiego. Coś nas puszcza w rowek, a ja nic, teatralnie wzruszam ramionami. Nic mnie nie umie już zabić. Czasem błądzę i wątpię w to wszystko, ale nie można złamać złamanego serca i Ty o tym dobrze wiesz. A tak poza tym to wszystko jest cudownie.
(dobrze, że nie masz mojego EKG.)

niedziela, 10 lutego 2013






„Może nie ma czegoś takiego jak dobrzy i źli przyjaciele. Może są po prostu tylko przyjaciele, ludzie, którzy będą przy Tobie, kiedy ci coś dolega i pomogą Ci, byś nie czuł się zbyt samotny. Może to ludzie, dla których warto przeżywać strach, mieć nadzieję... i żyć. Być może są to ludzie, za których warto umrzeć, kiedy trzeba. Nie ma dobrych przyjaciół. Nie ma złych przyjaciół. Są jedynie ludzie, których pragniesz i z którymi chciałbyś być - ludzie, którzy mają swoje miejsca w Twoim sercu.”



A ja wracam w myślach do przeszłości, do tej dobrej przeszłości. Do tej, której za żadną cenę nie chcę wymazać i na myśl o amnezji dostaję dreszczy. Pamiętam, jak wydawałaś się taka nieosiągalna, taka całkowicie inna ode mnie. Patrzyłam na Twoje zdolności i błyszczały mi się oczy, że taka osoba jak Ty w ogóle istnieje. Nie pamiętam, kiedy zaczęłaś być częścią mojego życia. Kocham każdą chwilę z Tobą w roli głównej, mimo że dzieli nas jakieś 150 kilometrów i widzimy się zwykle wtedy, gdy słońce ogrzewa nasze blade twarze, ale to nie jest ważne. Nie muszę być koło Ciebie, żeby znać EKG Twojego serduszka i mapy myśli, a masz ich bardzo dużo. Uczę się Ciebie na pamięć, rozplątuję Twoje poplątane myśli i robię wszystko, żeby szczęście było Twoim drugim "ja", bo zasługujesz na wszystko co najlepsze i Ty wiesz, że chciałabym Ci je dać. Bo Ty nie jesteś zwyczajna i przecież to wiesz. Bo kto normalny siedzi na daszku podczas największej imprezy w Twoim mieście, widzisz bawiących się ludzi, zadowolonych, szczęśliwych, zakochanych, tańczących do jakiegoś disco polo, a my? Siedzimy na tym daszku z najsmutniejszymi piosenkami, dobijając się ich tekstami, choć nic nas nie umie zdołować bardziej niż nasze pękające serduszka. Przytulam Cię, bo wiem, że mamy te same blizny i w tych samych miejscach pęknięte serduszka, które zapomniały, że na jednych chłopaku życie się nie kończy. Czas mijał, piosenki się zmieniały, a my tak siedziałyśmy jak dwie desperatki, ze łzami w oczach. Nie umiem sobie wyobrazić, jak udało Ci się przetrzymać to piekło, ale na samą myśl, że to moje słowa zmieniły Twoje życie mam uśmiech na twarzy. Kocham Cię najmocniej na świecie i nic nigdy nie stanie nam na drodze! <3








" Ohh the people I've met are the wonders of my world" 




czwartek, 7 lutego 2013





Chciałabym nam zrobić reset uczuć i myśli. Znów zacząć od "znamy się?" a skończyć 6 godzin później, nowego już dnia, dobrze po północy słodkim dobranoc, średnik i gwiazdka. Bo Ty wtedy byłeś jak taka spadająca gwiazda, której nigdy nie mogłam zobaczyć. Z obojętnością zawarłam pakt i nie liczyłam już na nic. Nie czułam zupełnie nic, na niczym mi nie zależało. I tak nagle ta gwiazdka sama do mnie przyszła, włożyłam ją do słoiczka i świeciła tylko dla mnie, a ja miałam ją w sobie, choć dzieliły nas kilometry. Ona nadal świeciła. Tak, zdecydowanie byłeś moją spadającą gwiazdką. Codziennie czegoś we mnie szukałeś, a ja z niepokojem patrzyłam, czy to znajdujesz.. do tej pory tego nie wiem. Czułam Twoje słowa na swoich dłoniach i jakoś opuszki były cieplejsze. Nie odczuwałam chłodu mimo minusowych temperatur na dworze, bo wiedziałam, że jesteś w moich myślach i zatruwasz uczucie chłodu. Mój świat naprawdę zaczynał się i kończył na Tobie, gdziekolwiek mnie nie było- byłeś tam ze mną. A teraz nagle klatka, stop, to nic takiego, pomyliliśmy się, powtarzanie jak mantry "zejdź na ziemię", on nie jest Twoją gwiazdką, to nie dla Ciebie świeci.  

niedziela, 3 lutego 2013



"Kochać jest łatwo. To, można powiedzieć, jak z samochodem: wystarczy włączyć silnik, dodać gazu i wyznaczyć sobie cel podróży. Ale być kochaną to tak jak przejażdżka z kimś innym, jego samochodem  Nawet, jeśli uważasz tego kogoś za dobrego kierowcę, zawsze pozostaje ten pod skórny strach, że może się po mylić, a wtedy w ułamku sekundy wystrzelicie oboje przez przednią szybę na spotkanie śmierci. Być kochaną może oznaczać największy koszmar. Bo miłość to rezygnacja z panowania nad własnym losem. A co się stanie, jeśli w połowie drogi postanowisz zawrócić albo skręcić w bok, a nie masz na to jako pasażer żadnego wpływu?"




A mimo to oboje w to brniemy. Nie patrzymy na swoje wady i jesteśmy tylko my. Cały świat się nie liczy. Nie wiemy o sobie wszystkiego, nie wiem ile łyżeczek słodzisz i nie wiem, co robisz w każdej minucie. Mimo to, wiem, że mnie nie zranisz, zbyt wiele nadziei w sobie pokładamy. To nic, że nie znamy się od dzieciństwa i nie zabieraliśmy sobie zabawek. Liczy się to co teraz, a teraźniejszość nigdy nie była tak cudowna. Tego się od siebie uczymy, wsparcia. To takie piękne spotkać coś takiego. Przeżywasz okres w swoim życiu, którego zawsze się wyrzekałaś. Nigdy nie chciałaś traktować facetów podmiotowo- a jednak. Presja otoczenia Cię zmieniła. Udajesz kogoś, kim nie jesteś i jest Ci dobrze. Niczym się nie martwisz, nie masz powodów do płaczu. Jesteś neutralna na wszystko co Cię otacza, zapominasz o wszystkich doznanych krzywdach. I jednego dnia poznajesz osobę, która czyta Ci w myślach i wie, o czym mówisz, miała te same problemy i tak samo jak Ty boi się ufać ludziom. Liczycie oboje ile macie blizn i przekomarzacie się, które jest słodsze. Budzicie się głupim "ha, wstałam pierwsza!" albo uśmiechacie na samą myśl, że ta druga osoba zasnęła w połowie esemesa do Was. Rano tylko widzicie słodkie przepraszam. Przecież po takim czymś nie można się gniewać. Nie potrzebuję czekolady, żeby osłodzić sobie życie, mam Ciebie, a Ty masz mnie. I wiem, że to będzie coś pięknego, nie może być inaczej.