niedziela, 7 października 2012





...więc nie pisz i nie dzwoń, już nie rośnie tętno,
 wszystko mi jedno..

To już mój chyba 5821482 blog, założony nie tylko z desperacji, a ze zdenerwowania, że mam ich 4 i na żadnym nie pisze, więc będę miała jeden od wszystkiego. Nie wiem, czy to dobrze, czy źle, ale jako perfekcjonistka muszę mieć wszystko w jednym miejscu. Jeszcze nastąpią tu duże zmiany co do wyglądu, ale muszę znaleźć resztki sił i chwilę czasu. Więc tak, wiele osób prosiło mnie o notkę, dlaczego właściwie smutek bije z moich zdjęć, jest jakby trochę miej radości, uśmiechu.. Daję więc milionowy powód moim przyjaciółkom do opieprzu (no dziękuję Wam!).  Jestem na bardzo dziwnym etapie w moim życiu. Jestem prawie szczęśliwa. Otrząsnęłam się po resztach bezsensownej miłości, która niebawem osiągnie swoją rocznicę, niebawem nadejdzie ten dzień, gdy usunę nasze zdjęcia, gdy patrząc na rozbite szkło na chodniku nie będę mówiła w myślach- przepraszam serduszko że tak wyglądasz. Przestanę słuchać smutnych piosenek. Przestanę widzieć szczęśliwą wersję Ciebie beze mnie. Właściwie już przestałam. Potrzebuję tylko jakiegoś walnięcia betonowym blokiem. 
Challenge accepted.



słucham sobie tego: 
http://www.youtube.com/watch?v=yVQ20P46Qwc

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz